The Pryzmats – Balon

Okładka

   Połączenie żywych instrumentów z rapem uwielbiam niezmiernie. Nadają mu klimat porównywalny do tego panującego w górach, które kocham całym sercem. Wypadkową tych trzech elementów jest jedno z ciekawszych odkryć muzycznych 2011 roku: The Pryzmats. Nakład płyty uleciał tak szybko jak wypuszczony balon z rąk ryczącego bachora. Ja na szczęście swojemu nie pozwoliłem odlecieć.

Pezet & Małolat – Dziś w moim mieście

Pezet Małolat TeSz

Recenzowana płyta zdążyła okryć się już cienką warstwą kurzu. Szybkie przetarcie rękawem by światło znów mogło z pełnym impetem uderzyć w pudełko… Światło uderzyło, chwila niepewności, wyostrzenie wzroku, receptory gotowe do walki… No i co? No i nic… Zachwytu przy pierwszy otwarciu nie było, tak i teraz nie raczył się pojawić.

Skala ocen

5: GENIALNE, że sam Da Vinci propsy by słał.

4: BARDZO DOBRE, a oglądanie radość przynosi.

3. DOBRE, wstydu nie przynosi.

2. Poprawnie, eh i nic więcej.

1. DNO, gdy to widzę smutek ogarnia mnie.

Tyle.